obrazki przyborów szkolnych

Sekrety Kobiety ~~~~~~~ moda, uroda, porady

Temat: "Meine Freunde und ich" - polecacie?
Kupiłam i trochę żałuję. Książka nienajgorsza - trudno dokładnie powiedzieć po
pobieżnym obejrzeniu, ale Bildkarten są beznadziejne. W większości
przedstawiają przedmioty, które można przynieść ze sobą na lecje: przybory
szkolne, owoce , warzywa i w dodatku wyglądaja mało ciekawie - jakby odręcznie
namalowane. Strata pieniędzy na te obrazki, a to niemal połowa ceny zestawu:((
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,516,47405919,47405919,_Meine_Freunde_und_ich_polecacie_.html



Temat: Przeprowadzka- co wziasc??
Moje rady:
1. Nie bierz żelazka - możesz zawsze zobaczyć, czy współlokatorzy mają, a po
jakimś czasie możesz sobie sama kupić (od15€ niezłe)
2. Suszarka się przyda i to bardzo (nie zawsze jest okazja pożyczyć od
współlokatorów - mogą spać jeszcze albo coś innego)
3. Garnki sobie daruj, i całą resztę kuchenną, wszystko jest w domach
4. Kołdrę niech ci rodzice podadzą busem, przyda się i to bardzo, w domach
nigdy nie ma kołder, czasem tylko są poduszki, ogrzewanie jest albo centralne
(bardzo OK) albo nie ma centralnego, tylko jest autonomiczne (do d*** - drogie)
5. Możesz wziąć ręczniki, ale ilość już zależy od Ciebie, czy chcesz sobie
dokupić czy wziąć wszystkie ze sobą
6. Przybory szkolne tylko i wyłącznie tutaj - ile miejsca zaoszczędzisz w bagażu
7. Kosmetyki - jeśli standardowych marek też sobie odpuść - możesz kupić we
Włoszech za taką samą cenę
8. Jak już będziesz w mieszkaniu dokup koniecznie coprimaterasso - nie wiadomo
kto na tym wcześniej spał
9. Ja w zamian za to nabrałam trochę moich ulubionych rzeczy: fajny świecznik
(miałam kolekcję), ulubioną książkę, ulubionego miśka, jakieś obrazki na
ścianę, zdjęcia, żeby od razu po przyjeździe stworzyć sobie atmosferę w pokoju,
i czuć się jak u siebie, a nie jak w obycm wynajmowanym mieszkaniu - od razy mi
było raźniej!

To tyle. Jak masz pytania wal śmiało.



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,10307,47221091,47221091,Przeprowadzka_co_wziasc_.html


Temat: Osiem kilogramów na plecach pierwszaka
Osiem kilogramów na plecach pierwszaka
W mojej szkole problem w klasach I-III rozwiązano całkiem sensownie. Ze względu
na to że niektóre podręczniki były zestawami - książka i ćwiczeniówka w jednym,
z których wyrywało się kartki i wpinało do segregatora uczniowie zabierali do
domu tylko zeszyty i pojedyncze kartki z ćwiczeniami, oraz jeden czy dwa niezbyt
opasłe zwykłe podręczniki. Resztę zostawiało się w szkole, każdy miał swoje
kolorowe tekturowe pudełko w którym wszystko się bez problemu mieściło. Podobnie
robiliśmy z kredkami, mazakami i innymi takimi, przy ścianie była listwa z
haczykami na których wieszało się worki z przyborami. Od IV klasy nie było już
takich możliwość, ale przynajmniej na początku nam trochę ciężaru zaoszczędzono.
To nie jest tak że problemu nie da sie rozwiązać, czasem wystarczy chcieć, ale
niektórzy zapominają że 7 latek to nie dorosły człowiek i pewne rzeczy
przekraczają jego możliwości.
Co do obrazków - one się przydają i powinny w książkach być, ale tylko te które
naprawdę coś ze sobą niosą i pomagają zrozumieć treść a nie ją ilustrować.

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,62,72768744,72768744,Osiem_kilogramow_na_plecach_pierwszaka.html


Temat: Refleksyj kilka w temacii edukacji seksualnej
> no mam nadzieję, że przynajmniej samochodem nie jeździsz, znaczy jako kierowca?

Jeżdżę niekiedy, ale nie lubię - za dużo debilów na jednostkę powierzchni przypada na tych drogach. A co do stron, to jakoś sobie radzę. Wiem, że lewa to ta w stronę osi jezdni i tyle. :) Ale tak na szybko to naprawdę Ci nie powiem, która jest która, zawsze muszę to do czegoś odnieść. O ile wiem, jest to po prostu cecha mózgu i rzecz nie do przeskoczenia.

> wypróbuj to kiedyś na puławskiej

Skąd pomysł, że mieszkamy w tym samym mieście? :) Ale ok, chodzi oczywiście o duże skrzyżowania. Przez takie duże-duże to nie przechodzę na czerwonym, choćby nie wiem co. Ale generalnie nie ma się co szczypać. Tak uważam.

Przy okazji uraczę Cię ciekawostką z dziedziny psychologii społecznej. Wykazano mianowicie, że w sytuacji, gdy ktoś z grupy pieszych przechodzi na czerwonym świetle, trzykrotnie więcej ludzi jest skłonnych za nim podążyć, jeśli jest on ubrany w elegancki garnitur. Dobre, co? :)

> widocznie nie uważałaś na edukacji początkowej, klasa 1-3, szkoła podstawowa.

Najwidoczniej. Bardzo w każdym razie prawdopodobne. Generalnie w szkole mało co uważałem, między nami mówiąc. I w ogóle co to miało niby być!? Miałem podówczas niewiele jeszcze lat i zajmowałem się budownictwem baz i pojazdów z klocków LEGO oraz wertowaniem książek dotyczących kosmosu (chodziło prawdę mówiąc o obrazki). Aż tu naraz słyszę: idziesz, chłopcze, do szkoły. Do szkoły raz-dwa! Co było robić? Wziąłem plecak, zeszyty, przybory i łykając łzy, poszedłem. Okazało się, że od tej pory mam po kilka godzin dziennie gapić się na jakąś raszplę z kredą w ręce i wszystko, co rzeczona mówi, brać za prawdę objawioną. Czy to jest normalne, żeby tak potraktować mnie w wieku lat 7? Nie przypuszczam. Naprawdę wolałem wówczas zostać w domu i oddawać się swoim zainteresowaniom.

Historia, nawiasem mówiąc, powtórzyła się jeszcze na studiach. Wówczas również wolałem zostać w domu i oddawać się swoim zainteresowaniom. Efekt znasz - wylądowałem z samą tylko maturą. :)

> w ogóle, po co się uczyć czegokolwiek

Sam nie wiem. Uczę się wielu, wielu rzeczy. Samodzielnie zgłębiam gamę dziedzin, ilekroć mam choć trochę czasu. Ale rzeczywiście - na pytanie, po kiego diabła to robię, nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,212,101355638,101355638,Refleksyj_kilka_w_temacii_edukacji_seksualnej.html


Temat: może do irlandii ?!?
Hej, bardzo dużo zależy od charakteru dziecka. Jeśli jest to maluch przebojowy, otwarty,
towarzyski to adaptacja do nowych warunków będzie przebiegała szybciej niż u dziecka cichego i
nieśmiałego.
Jak można pomóc:
1) Staraj się rozbudzać w dziecku zainteresowanie nowych krajem,
opowiadaj mu ciekawostki o Zielonej Wyspie (np. że popularny sportem jest golf i hurling, jak to wygląda), pokazuj na internecie zdjęcia z fajnych miejsc w Irladnii itp.
2) Dopilnuj, by syn osłuchiwał się z językiem angielskim i pozwól mu od czasu
do czasu oglądać bajki w tym języku na kanałach typu CBeebies.Nie wiem jak
chłopcy, ale dziewczyki w tym wieku lubią "Tweenies", "Mr. Maker", "Big cook little
cook".
3) Cwicz praktycznie język angielski przez zabawę i odgrywanie scenek. Nawet jak
wychodzisz rano do pracy to powiedz do syna "cześć", a zaraz potem "bye". Podobnie z witaniem się
, mówieniem dobranoc ( czyli najpierw po polsku , potem po angielsku). Na początku syn będzie
się trochę dziwił, ale nie obejrzysz się jak na pytanie "How are you?" odpowie Ci
gładko po angielsku.
4) W ćwiczeniu podstawowego słownictwa dobrze sprawdza się gra Memory np. z
przedmiotami użytku codziennego lub przyborami szkolnym (możecie sami ją zrobić)
Podczas gry obowiązuje zasada: przy każdym obróceniu karty obrazkiem do góry, trzeba powiedzieć po
angielsku, co ta karta przedstawia. Na początku syn będzie słuchał i powtarzał
po tobie, potem już zapamięta występujące w grze słowa.
5) Będąc już w Irlandii nie zamykajcie się w 4 ścianach, tylko śmiało śmigajcie na plac zabaw z dzieckiem lub gdy dzieci sąsiadów grają w piłkę. To ułatwi chłopcu integrację.
To tyle pomysłów ode mnie, dodam, że wszystkie praktykowałam na własnym dziecku
W Irlandii dzieci rozpoczynają naukę w szkole w wieku 4,5 lub 6 lat. Zwykle do szkoły rodzice wysyłają maluchy,
które mają skończone 4 lata. W szkole syn uzyska napewno pomoc w postaci lekcji
z tzw. Language Support Teacher, które pomogą mu szybciej opanować język.
Myślę, że po 2-3 miesiącach od rozpoczęcia nauki w szkole przez syna, nie będziesz
już pamiętał, że się martwiłeś, jak się odnajdzie w nowych warunkach
Pzdr

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,37505,89923796,89923796,moze_do_irlandii_.html


Copyright (c) 2009 Sekrety Kobiety ~~~~~~~ moda, uroda, porady | Powered by Wordpress. Fresh News Theme by WooThemes - Premium Wordpress Themes.